Recenzja książki „Wystrzegaj się Futury”

Mówi się, że do trzech razy sztuka. I tak też było w przypadku mojej relacji z książką „Wystrzegaj się Futury”.

Ale wcale nie dlatego, że przy dwóch pierwszych podejściach wydała mi się mało ciekawa. Ba! Za każdym razem z zapartym tchem czytałam pierwszych sto stron, po czym przerywałam i już nie wracałam do kilkudziesięciu pozostałych. Cóż, każdy ma swoje demony. Moje są takie, że gdy jakaś książka bardzo mi się podoba, to wizja przeczytania jej w całości i pożegnania się z nią wydaje się na tyle przygnębiająca, że podświadomie oddalam ją w czasie…

Futura, czyli co?

Książkę „Wystrzegaj się Futury” wypatrzyłam swego czasu w księgarni Art Bookstore CSW przy Zamku Ujazdowskim (polecam każdemu, kto szuka lekko niszowej literatury związanej z projektowaniem). Przyciągnęła moją uwagę okładką i samym tytułem z mocno wytłuszczoną nazwą jednego z najpopularniejszych fontów ostatnich dekad. To właśnie o nim, o Futurze, jest ta książka. O kroju, który tak mocno wpisał się w kulturowy krajobraz XX i XXI wieku, że dziś trudno wyobrazić sobie świat bez niego.

„Wystrzegaj się Futury” to jednak znacznie więcej niż chronologiczne przedstawienie ewolucji fontu. To co zachwyciło mnie najbardziej, to fakt że Douglas Thomas w tak spójny, rzeczowy i szeroki sposób pokazał Futurę z perspektywy różnych kontekstów społecznych, kulturowych i politycznych. Nigdy nie sądziłam, że jeden czcionki krój mógł mieć tak istotny wpływ na losy świata. Brał udział w II wojnie światowej (i to zarówno na froncie niemieckim, jak i amerykańskim), wielokrotnie był wykorzystywany jako narzędzie polityczne, walczył o równouprawnienie, poleciał w kosmos, stanął na księżycu i dał początek setkom innych fontów, które zostały stworzone na jego bazie.

Futura ma też swoją bardziej przyziemną twarz, której na co dzień nie zauważamy. Towarzyszy nam niemal codziennie, spoglądając z szyldów i metek takich marek jak: Red Bull, Ikea, Calvin Klein, Castorama, Louis Vuitton, Dolce & Gabbana, Canal+, Raiffeisen Bank, PayPal, Shell i wielu, wielu innych. Wszechobecność tego fontu pokazuje jego niesamowitą elastyczność. Wydaje się, że Futura może pasować do każdej marki i każdą będzie też godnie reprezentować. Jej fenomen polega na tym, że nie narzuca znaczeń, ale pozwala je wokół siebie tworzyć.

Kto powinien przeczytać tę książkę?

„Wystrzegaj się Futury” nie jest książką dla każdego. Bo nie każdy też interesuje się tak żywo typografią, aby poznawać niuanse związane z jednym, konkretnym fontem. To pozycja, która zainteresuje przede wszystkim projektantów poruszających się stricte po tej gałęzi designu. W moim odczuciu powinien jednak sięgnąć po nią każdy, kto z typografią ma choć minimalną styczność. Znajomość historii i ewolucji Futury pozwala bowiem korzystać z tego fontu w bardziej świadomy i przemyślany sposób.

Douglas Thomas posługuje się przystępnym językiem, który nie jest przesycony dużą ilością fachowej terminologii. Myślę, że nawet osoby, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z projektowaniem, nie będą miały większych problemów ze zrozumieniem poruszanych tematów.

Książka "Wystrzegaj się Futury", Douglas Thomas
Książka „Wystrzegaj się Futury”, Douglas Thomas

W książce można znaleźć też wiele odniesień do innych książek związanych z typografią i projektowaniem, takich jak: „Graphic Design: A New History” (Stephen J. Eskilson), „Typographic Specimens: The Great Typefaces” (Rob Carter, Philip B. Meggs), czy „Typographic Design: Form and Communication” (Rob Carter, Ben Day, Philip B. Meggs). Jest to więc jeszcze jeden powód, by zgłębić wiedzę o tematach, które często towarzyszą nam na co dzień, a o których wiemy tak niewiele.

Merytoryka
Język
Ilustracje
Sposób wydania
Jessica Alvaro
Jessica Alvaro
Na co dzień UX/UI Product Designer. Zakochana bezdennie w minimalizmie i zdrowym rozsądku. Uwielbia życie w podróży i podróże życia. Projektuje. Pisze. Opowiada. I nieustannie szuka swojego miejsca na Ziemi.

Ostatnio dodane

Słuchaj na Spotify

spot_imgspot_img

Zobacz również

Mówi się, że do trzech razy sztuka. I tak też było w przypadku mojej relacji z książką „Wystrzegaj się Futury”. Ale wcale nie dlatego, że przy dwóch pierwszych podejściach wydała mi się mało ciekawa. Ba! Za każdym razem z zapartym tchem czytałam pierwszych sto stron,...Recenzja książki „Wystrzegaj się Futury”